wtorek, 8 lipca 2014

1.

Kurek. Pierdolone wspomnienia. Stał tam z jakimś swoim kolegą, patrząc po wzroście też siatkarz. Spojrzałam jeszcze raz w ich stronę, po czym odwróciłam głowę. Zrobiło mi się gorąco, nogi mi się ugięły. Musiałam usiąść na ławce. Po co tu wracałam? Łudziłam się, że może go już tu nie będzie. Z tego co przeczytałam, wypowiadał się, że nie odejdzie z Bełchatowa. Że kocha to miejsce, kocha ten klub. A ja... nie musiałam tutaj wracać. Skończyłam studia w Warszawie, miałam tam mieszkanie, mogłam tam zostać. Artur, mój przyjaciel, też mnie do tego namawiał. Również był siatkarzem. Tyle siatkarzy w życiu, czy to jest normalne? O tym, kim jest Artur przynajmniej wiedziałam od początku. Nie to, co o panu Bartoszu. Chciał chyba grać ze mną w to dłużej, ale widział, że sport zaczyna mnie kręcić. Prowadził podwójne życie. Jedno ze mną - nigdy mi dokładnie nie powiedział, gdzie pracuje, ale wychodził codziennie rano do pracy. Wracał popołudniu. Nigdy nie chciał ze mną wychodzić, chyba, że było już naprawdę późno i ciemno. Czasem znikał też gdzieś po przyjściu do domu. Przychodził na godzinę, kąpał się, wychodził. Cały czas powtarzał mi, że ma w pracy robotę, wynagrodzi mi to. W życiu bym nie powiedziała, że jest siatkarzem, gra w klubie, gra w reprezentacji. Najlepsze było jednak to, że w drugim życiu też był w związku. Był z jakąś tlenioną blondyną, wyglądała jak dziwka do przeruchania i zostawienia, a jednak. A jednak to mnie zostawił, wybrał tamtą, wybrał popularne życie, w gazetach, telewizji, internecie. Dowiedziałam się wszystkiego przypadkiem. Zobaczyłam go ze swoją lafiryndą na spacerze, obok nich biegł dziwny człowiek z aparatem robiący im zdjęcia. Jedno wydarzenie, które zmieniło całe moje życie. Potem wszystko potoczyło się inaczej. Dalej z nią jest, nie dało się nie zauważyć. Celebryta. "Zadzwonię, zostaniemy przyjaciółmi" - a mój numer to mu chyba krasnoludki z telefonu skasowały. Artur był jedyną osobą, która wiedziała o wszystkim. Rodzicom i znajomym powiedziałam, że nam nie wyszło. Tak jak ja, z całego serca nienawidził Kurka. Odwróciłam głowę jeszcze raz w stronę mężczyzn, którzy odchodzili w przeciwną stronę. Po chwili wstałam z ławki i ruszyłam w stronę domu. Nie miałam już ochoty na dalszy spacer.

Leżałam na łóżku przykryta kocem, wpierdalając lody. Na ekranie laptopa jakaś komedia romantyczna. Bo co miałam robić? Jestem po studiach, jestem fizjoterapeutką bez pracy. Jedyne co mogło mi poprawić humor w tym momencie to rozmowa z Arturem. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer.
- Cześć, co słychać?
- Co się stało? - znał mnie za dobrze, żeby po głosie nie zauważyć, że jest coś na rzeczy
- Widziałam go... jest tutaj.
- Skurwiel. 
- Dobra, opowiadaj co u ciebie. - chciałam zmienić temat
- Słuchaj Gabi... dostałem powołanie do reprezentacji!
Usłyszałam jakiś huk, pewnie podskakiwał i coś zrzucił. Cały Szalpuk.
- Co zwaliłeś? - spytałam śmiejąc się cicho
- Żyrandol... nic takiego.
- Wiesz jak się cieszę? Nareszcie!
- W sumie fakt, mi też się nie podobał ten żyrandol. Chciałem kupić coś nowego...
- Debilu, o powołaniu mówię! - zrobiłam facepalma dalej się śmiejąc
- Aaaa, to ja też się cieszę! Gabi, kończę bo koledzy wpadli, trzymaj się.
- Pa.
Spojrzałam na wyświetlacz i rzuciłam telefon na łóżko. Było po 21. Stwierdziłam, że pójdę się wykąpać. Wzięłam z półki czystą bieliznę i koszulkę do spania i poszłam pod prysznic. Wykąpałam się, położyłam do łóżka. W mojej głowie znów pojawił się obraz, który zobaczyłam dzisiaj na spacerze. Konkretnie ta jedna osoba. Napisałam Arturowi sms-a: "Dobranoc :*" i po chwili usnęłam.

Rano obudziłam się z nastawieniem, że muszę znaleźć pracę. Przecież nie będę siedzieć cały czas w domu. Przygotowałam sobie śniadanie i włączyłam laptopa. Po godzinie szukania, znalazłam kilka ciekawych ogłoszeń. W jednym z nich poszukiwali fizjoterapeuty do pomocy w reprezentacji polskich siatkarzy. Westchnęłam i stwierdziłam, że to jest coś dla mnie, coś, w czym będę mogła się spełniać. Będę się widywała z Arturem. Nie obchodził mnie w tym momencie celebryta. Zadzwoniłam, umówiłam się na spotkanie. 


2 dni później byłam już drugą fizjoterapeutką reprezentacji Polski siatkarzy.

______________________________________
Jedyneczka jest. W opowiadaniu Bartek dalej gra w Skrze.
jak ktoś chce być informowany o nowych to pisać, podawać tt :)

1 komentarz: