Zgasiłam swoje auto i wyciągając walizkę wysiadłam z niego. Rozejrzałam się dookoła. Okolica wygląda całkiem miło i przyjemnie. Westchnęłam głęboko i ruszyłam w stronę wejścia do ośrodka z walizką. Czyżby miał się zacząć nowy rozdział w moim życiu? Po chwili poczułam że tracę równowagę. Bliskie starcie z podłogą na początek. Ja pierdole. Piękne lądowanie na samym wejściu. Dostałabym same 20 normalnie.
- Przeeeepraszam, coś się stało? - usłyszałam jakiś głos, podniosłam głowę i zobaczyłam wyciągniętą w moją stronę rękę Krzyśka Ignaczaka. Jest tak charakterystyczną postacią w kadrze, że jego akurat znałam, mimo, że za bardzo się nie interesowałam.
- Nie, nic mi się nie stało. - złapałam jego rękę i podniosłam się otrzepując "kurz" z ubrania.
- O proszę, widzę nowa pani fizjoterapeutka. Krzysiek jestem - ujrzałam uśmiechniętego Igłę, a ja zaczęłam się zastanawiać, skąd wie. Po chwili przypomniałam sobie, że jestem ubrana w reprezentacyjną bluzkę, bo dres za piękny nie był, wolałam swój. Tamten będzie na mecze.
- Tak zgadza się. Gabriela. - tym razem ja się uśmiechnęłam - Gdzie tutaj jest recepcja?
- Prosto i w pra...
- Igła nie czaruj tam, myślisz, że dostaniesz dodatkowy masaż? - spojrzałam na wychodzącą zza filara zgraję siatkarzy, którzy w tym momencie śmieli się do rozpuku.
- Tylko ja dostanę - uśmiechnęłam się, gdy w moją stronę ruszył Artur i pocałował mnie w policzek
- Ale jak to? Artur, co to ma znaczyć? - nagle za Arturem stanął Bartman - wy nie jesteście razem, prawda? Bo wiesz...
- Nie jesteśmy razem. - powiedziałam przewracając oczami
- Och, jak dobrze - Bartman ujął moją dłoń i pocałował moją dłoń - Zbyszek jestem, lepiej zapamiętaj to imię bo... przyda ci się - wyszczerzył się, a ja znowu słyszałam wybuchy śmiechu ze strony reszty grupy
- Więc tak, siatkarzyki, jestem Gabriela i będę drugą fizjoterapeutką.
Po chwili tabun wysokich zwierząt zbliżył się do mnie, wszyscy zaczęli mi się przedstawiać. Są tu ptaki, jednego okrzyknęli Dzikiem, prawdziwe zoo. Jeden z ptaków wraz z kolegą byli w czapkach, takich SŁEEEG. Pewnie zimno im w głowy, bo są wyżsi a klimatyzacja wyżej daje bardziej. Jeden miał takie dziwne nazwisko, skojarzyło mi się z jakąś bajką... Myszka Miki? Tak, to chyba to. No i ten z pięknymi oczami...Winiar, Michał się przedstawiał. Ale już Gabryśka, ogarnij się. Nie tylko oczy miał piękne...O czym ja myślę? Boże.
- Więc, czy mógłby mnie któryś z was zaprowadzić do recepcji? Muszę gdzieś zamieszkać w końcu.
- Ale po co ci recepcja? Możesz zamieszkać u mnie, co prawda łóżka wolnego nie mam, ale mogę mieć. - spojrzałam na szczerzącego się Bartmana, który po chwili się odwrócił w stronę kolegów - Pit spierdalasz.
- Nie dzięki, oferta kusząca, ale wolę jednak mieć normalne zapachy w pokoju - zaśmiałam się a reszta siatkarzy zawtórowała mi. Ruszyłam w stronę recepcji. Załatwiłam sprawy z recepcjonistką, odebrałam kluczyk i weszłam do windy, bo pokój miałam na 2 piętrze. Gdy wyszłam z windy, zobaczyłam Winiara.
- Czyżbyś miała pokój na przeciwko mnie?
- Czyżbyś mnie śledził? - podniosłam głowę do góry, żeby na niego spojrzeć. Czemu oni są tacy wysocy?
- Skądże znowu, jestem kapitanem i chcę, żebyś się tu dobrze czuła i nie nudziła, chociaż z tymi debilami nie masz się o co martwić. - zaśmialiśmy się oboje. Popatrzyłam na numerek i stanęłam przed drzwiami.
- 43, to tutaj. Na przeciwko ciebie? - uśmiechnęłam się do niego i otworzyłam pokój. Michał odwrócił się ode mnie, po chwili zobaczyłam otwarte drzwi od przeciwnego pokoju.
- Przypadek? - uśmiechnął się i puścił mi oczko.
Odwzajemniłam uśmiech i weszłam do pokoju zamykając za sobą drzwi. Wyjęłam swoją teczkę z wszystkimi danymi zawodników i spojrzałam na listę. Jedyne co mnie od początku zastanawiało, to gdzie jest Kurek? Na liście również go nie było. Odłożyłam teczkę i zaczęłam się rozpakowywać. Nagle usłyszałam walenie do drzwi. Takie porządne walenie. Krzyknęłam "proszę" i do pokoju wpadł zdyszany blondyn z odrostami.
- Pani fizjoterapeutko, Gabrysiu, przetrzymasz mnie tu chwilę? Taki mutant zwany też Wroną mnie goni. Zepsuł mi się majonez i musiałem coś z nim zrobić, rozumiesz mnie? A jego buty aż same się prosiły.
Przez korytarz coś przebiegło krzycząc "Karolkuuu!", więc po chwili Karol zerwał się i wybiegł z pokoju rzucając w moją stronę: "Dziękuję!". Pokręciłam głową śmiejąc się pod nosem. Będę się z nimi miała...
Wyszłam z pokoju przekręcając kluczyk. Ruszyłam w stronę pokoju 50, gdzie pomieszkiwał trener Antiga. Zapukałam, usłyszałam "Proszę", weszłam.
- Dzień dobry trenerze, czy dzisiaj mam coś do zrobienia?
- Dzisiaj o 19 będziemy mieli jeszcze trening, dobrze by było, żebyś się na nim zjawiła, a tak na razie odpocznij i obejrzyj okolicę. - odpowiedział ze swoim akcentem
- W porządku, a mam jeszcze jedno pytanie...Co z Kurkiem? Nie widziałam go na liście.
- Wróci do nas w przyszłym tygodniu, ma problemy z plecami.
- Okej, dziękuję. Do zobaczenia później.
Wychodząc zamknęłam za sobą drzwi i uśmiechnęłam się. Parę dni bez spotkania więcej.
Kiedy 3 rozdział? :D zapowiada się ciągle ciekawie :D pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńHahahahahahahahahaha kocham xD zaczelam sie śmiać. Nie moglam sie powstrzymac jak zobaczylam igle w opowiadaniu :D i jeszcze bartman zarywacz xD " Pit spierdalasz" HAHAHAHAHAHA xD meeega xD ten blog chyba stanie sie moim ulubionym :'D do teraz sie ciagle usmiecham hahaha swietny!!!! Pamietaj zeby mnie informowac o rozdzialach!!! :"D
OdpowiedzUsuńhahahaha zabrakło jeszcze " Dobzie" Antigi xD you make my day xD
Bartman jaki miły do swojego kolegi z pokoju. XD Weź wystraszyłaś mnie tym, że tam Kurka nie było, a liczyłam już na jakąś pikanterię, no ale cóż, muszę sobie jeszcze poczekać. :D
OdpowiedzUsuń/ @cassiesaay
Hahahahaha swietne :D kiedy nasępny rozdział ? Chyba najlepszy blog o siatkarzach jaki czytałam :D
OdpowiedzUsuń/@ciastko_arr
Fajnie się zapowiada, czekam na kolejne rozdziały :D
OdpowiedzUsuń